Blog
Apokalipsa teraz
Stary człowiek znad rzeki
Stary człowiek znad rzeki Nie mogę powiedzieć
9 obserwujących 232 notki 170768 odsłon
Stary człowiek znad rzeki, 16 kwietnia 2017 r.

Kontrowersyjna wypowiedź byłego opozycjonisty

1777 8 1 A A A

Piotr Szymon szedł zdecydowanym krokiem do hotelu „Centurion”. Miał wydać krótkie oświadczenie na temat wstrząsających wydarzeń ostatnich dni, których był bezpośrednim świadkiem. Miał świadomość, że idzie do paszczy lwa. Nie było w nim ani krzty lęku. Po tamtej piątkowej depresji, po tym czasie, gdy w ustach miał ciągle metaliczny smak, gdy czuł, że pozbawiony został wielkiego marzenia, że wszystko się skończyło, że dokonał życiowej bolesnej pomyłki, że wydawało się, że dalsze życie stracił sens. Po tamtej piątkowej depresji nie było żadnego, najmniejszego śladu. Niedzielny poranek, który nastąpił po tamtym – pełnym rozpaczy - piątku zmienił wszystko. To była jedna wielka iluminacja, która rozjaśniła dotychczasowe wszelkie mroki niewiedzy, zwątpienia, załamania…

Mógł powiedzieć, że w ten niedzielny poranek stracił wiarę w takim potocznym sensie. Teraz miał już całkowitą pewność. Jego wiara stała się tym, czym być powinna. Stała się ufnością bez granic.

Przed wejściem do hotelu czekali już reporterzy. Rozstępowali się przed nim, robiąc mu zdjęcia. Wyczuwał atmosferę niechęci, drwiny. Był na to zupełnie odporny.

Rozstępowali się przed nim. Zdecydowanym krokiem doszedł do mównicy oświetlonej szeregiem telewizyjnych lamp o ostrym, oślepiającym blasku. Wsparł się na mównicy jakby miał wykonać tytaniczną pracę. Patrzył w to światło wprost. Nie musiał czytać z kartki. Wiedział, że gdy przyjedzie ten czas to nie będzie musiał się zastanawiać, co ma mówić, zostanie mu do podane.

Nie musiał widzieć wzrokiem tych butnych, pełnych ironii, politowania lub jawnej agresji twarzy. Nie musiał wcale wiedzieć, że obecni tam mają już przygotowane, gotowe interpretacje tego powie. Nie dbał o to. Stał tak wpatrzony w tę jasność. Milczał. Zgiełk powoli cichł. Czekał aż zapadnie cisza, aby jego głos zabrzmiał dobitnie.

Wreszcie przemówił. Spokojnym, dobitym głosem człowiek przekonanego całkowicie do swoich słów, gotowego ponieść pełną za nie odpowiedzialność:

Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów. Mężowie izraelscy, słuchajcie tego, co mówię: Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli, postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim.

Dawid bowiem mówił o Nim: „Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał. Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec skażeniu. Dałeś mi poznać drogi życia i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim”.

Bracia, wolno powiedzieć do was otwarcie, że patriarcha Dawid umarł i został pochowany w grobie, który znajduje się u nas aż po dzień dzisiejszy. Zatem jako prorok, który wiedział, że Bóg przysiągł mu uroczyście, iż jego potomek zasiądzie na jego tronie, widział przyszłość i przepowiedział zmartwychwstanie Mesjasza, że ani nie pozostanie w Otchłani, ani ciało Jego nie ulegnie rozkładowi.

Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami
.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Kultura